Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion/Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion/Beauty. Pokaż wszystkie posty
Idealna czerwona sukienka

8/30/2017

Idealna czerwona sukienka


Ostatnie miesiące mojego życia polegają na niekończącym się planowaniu. Aby nie zanudzać Was przygotowaniami około ślubnymi, które tak naprawdę nie interesują nikogo poza samymi nowożeńcami, w tym poście skupimy się na równie przyjemnej rzeczy do zorganizowania. Randka, event czy impreza okolicznościowa na której jesteśmy gośćmi - wszystkie te okazje wymagają od nas nienagannego stroju i poświęcenia większej uwagi na kompletowanie ubrania i makijażu. I o ile to jak i jakich kosmetyków użyłam malując się do dzisiejszych zdjęć pokażę Wam w specjalnym filmie, który niebawem ukaże się na moim kanale tak teraz chcę Wam pokazać strój sam w sobie. A jest co się czym pochwalić. Sukienka z dzisiejszego postu to według mnie najpiękniejsza sukienka jaka kiedykolwiek znalazła się w mojej szafie. Przeszukiwałam cały Internet aby znaleźć ją w korzystnej cenie i jestem z niej maksymalnie zadowolona. Pomimo iż ma dość głęboki dekolt i sięga mi za kolana - a tych dwóch rzeczy raczej unikałam dotychczas przy kupnie ubrań - jestem nią zachwycona. Czuje się w niej rewelacyjnie i prawdopodobnie nigdy się z nią nie rozstanę. Co o niej myślicie? Dajcie mi znać, jestem ciekawa czy na Was robi równie duże wrażenie jak u mnie! Trzymajcie się i do następnego, pa!







 Dress Zaful | Bag Primark | Heels DeeZee | Watch Parfois 



Hello 2017

1/10/2017

Hello 2017



Nowy rok trwa już od 10 dni a ja nadal zastanawiam się jak podsumować poprzedni. Bywa, że mam ogromny problem z podejmowaniem decyzji a więc musieliśmy poczekać kilka dni na nową odsłonę bloga i na...życzenia noworoczne ode mnie. Podsumowanie 2016 roku znajdziecie na moim kanale na YouTube (gorąco zapraszam, bardzo lubię ten film!) natomiast tutaj, możliwie jak najlepiej napiszę kilka słów ode mnie. 



Kiedy wybija 12 w nocy w Sylwestra każdy życzy sobie aby kolejny rok był lepszy, aby udały się w 100% wszystkie nasze plany, aby zdrowie dopisywało i szczęście też często się pojawiało... Ja życzę Wam jak najwięcej uśmiechu na twarzy i pogody ducha, cudownych i zaufanych ludzi wokół was oraz dużo miłości bo to ona jest najważniejsza. Ja w 2016 roku bardzo dojrzałam i zrozumiałam wiele cennych lekcji. Skupiłam się na sobie, rodzinie i bliskich mi osobach. Tego Wam też życzę. Czasami zastanawiam się jak to możliwe, że osoby, które są dla mnie całkowicie obojętne tak dużo czasu poświęcają mojej osobie próbując sprawić mi przykrość na wszelkie sposoby. Mam nadzieję, że w waszym życiu jest jak najmniej takich ludzi. Ostatnio znalazłam bardzo ciekawy cytat, który mówił o tym by nie wyrównywać rachunków z osobami, które nas krzywdzą. Życzę naprawdę wszystkim aby przestali tak robić i cieszyli się własnym życiem. Bo jaki jest sens w obserwowaniu kogoś, kogo nie lubimy? Tego nigdy nie zrozumiem. Cieszę się, że mam Was, moich obserwatorów - dziękuję za 2016 rok, za wszystko miłe słowa oraz motywację - mam nadzieję, że będziemy się widywać przez kolejny następny rok!


Nowy rok, nowy wygląd bloga. Jeszcze nie wiem czy zostanie w takiej formie. Część mnie, która bardzo lubi minimalizm trochę się z tym kłóci więc miło mi było, gdybyście wyrazili swoje zdanie. Ja pewnie będę jeszcze gdybać nad tym przez kolejne kilka miesięcy ;). Trochę się rozgadałam czego nie lubię, więc kończę już swoje wypociny. Widzimy się za kilka dni, pa! 
BOMBER JACKET

5/06/2016

BOMBER JACKET

Z pisaniem nowego posta na blogu (no, w moim przypadku) jest przeróżnie. Czasami unikam tego jak ognia czekając aż przy okazji oglądania kolejnych zdjęć pand w internecie znajdę nagłą wenę na notkę. Bywa też, że siadam, piszę i w 5 minut wychodzi mi całkiem niezły tekst, który zadowolona publikuję za pierwszym czytaniem. Niestety dzisiejszy post do takich nie należy i jeżeli natraficie na jakąś gramatyczną tragedię i składnię niczym u pięciolatka(-tki) to od razu przepraszam. Zmęczenie ostatnio okropnie daje mi w kość a dodatkowy stres związany z nową pracą, pierwszymi zaliczeniami na studiach i koniecznością wyboru tematu pracy magisterskiej (serio...?) tylko to wszystko potęguje i sprawia, że nie mam pojęcia jak to się stało, że mamy już maj. Zdjęcia z dzisiejszego posta robiłam już jakiś czas temu i tak jak już pewnie zauważyliście - taaak, dałam się modzie na bomber jacket. Przez całe dwa tygodnie. Do dzisiaj nie wiem czy dobrze zrobiłam ale po założeniu jej dosłownie jeden raz postanowiłam ją sprzedać kończąc raz na zawsze jakiś czas moją przygodę z takimi kurtkami. Pewnie zauważyliście już, że są wszędzie, prawda? Co o nich myślicie? A może je już macie w swoich szafach? Dajcie koniecznie znać w komentarzach - obiecuję, że w następnym poście bardziej się rozgadam (a jakby komuś naprawdę tego brakowało - pamiętacie, że mam kanał na YouTube, prawda?). Trzymajcie się i do następnego! Xoxo

YELLOW & GREEN

4/12/2016

YELLOW & GREEN

Zatęskniłam za blogiem, naprawdę. Choć od ostatniego postu minęły zaledwie dwa tygodnie, co jest całkiem niezłym wynikiem jak u mnie to muszę przyznać, że naprawdę brakowało mi tej chwili kiedy siedzę późnym wieczorem i zastanawiam się jak tu dzisiaj do Was zagadać. Jeżeli miałabym jakoś nazwać czy podzielić moją internetową (szeroko rozumianą) działalność to blog najłatwiej byłoby mi nazwać pamiętnikiem. I piszę tutaj całkiem poważnie choć próżno u mnie szukać codziennych postów z rozpiską gdzie byłam, co jadłam i jakiego koloru skarpetki miałam dzisiaj na stopach. Lubię tutaj zaglądać i w skrócie opisać jakie myśli towarzyszą mi w danej chwili przez tę godzinę, dwie pisania na blogu. I wiecie co? Ostatnio u mnie jest całkiem nieźle, naprawdę. Nie wiem, czy to za sprawą pogody (a wiem, że moje samopoczucie jest mocno od niej uzależnione i po części mnie to przeraża) czy ,,tylko" dlatego, że wszystko się układa i jest po prostu mi dobrze. Może niekoniecznie wyspana, ale ogólnie chodzę szczęśliwa i uśmiechnięta, cały czas się rozwijam a najbliższe miesiące zarysowują się całkiem przyjemnie. Gdyby nie fakt, że zbliża się połowa semestru co oznacza u mnie więcej egzaminów jak w czasie sesji... byłoby idealnie! No, oprócz wczorajszego i dzisiejszego maila o zmianie godzin naszych lotów. Pewne linie lotnicze pozbawiły mnie jednego z kilku zachodów słońca na wakacjach, ale myślę, że i tak zasypie was takimi zdjęciami na moim instagramie. Póki co cieszę się wiosną za oknem i ogromem kwiatów. Nawet moją ostatnio nadużywaną czerń przełamałam kolorami. Co myślicie? Xoxo


BYE MARCH

3/26/2016

BYE MARCH

Zawsze gdy przychodzi czas świąt/nowego roku/urodzin czy każdej innej, większej i corocznej okazji wszyscy w okół zastanawiają się jak i dlaczego czas tak szybko biegnie. Od kilku dni/tygodni cały czas dane jest mi to słyszeć od wielu osób i tym bardziej dziwnie się czuję, że ja tym razem mam zupełnie inne podejście. Ja, która zawsze narzekałam na zbyt szybko ubiegający czas i nie nadążałam nad mijającymi miesiącami. Do teraz. Zdaję sobie sprawę, że mogę być wyjątkiem ale tym razem czas okropnie mi się dłużył a ja wyczekiwałam końca miesiąca. Gdyby marzec przybrał fizyczną postać nie powstrzymałabym się przed kopniakiem - był to jeden z najcięższych okresów w moim życiu i ogromnie się cieszę, że to już koniec. Na szczęście, jak to w życiu bywa, po paśmie nieszczęść przychodzą lepsze czasy i od kilku dni wszystko się układa. Tak po prostu. Spokojnie, to nie będzie kolejny blog z ckliwo-motywacyjnymi wpisami jak cieszyć się życiem, carpe diem czy yolo jak na dzisiejsze czasy przystało. Wpadłam tu tylko zaznaczyć, że w końcu wszystko wróciło do normy, cały stres odszedł w zapomniane a moje blogowanie, mam nadzieję, wraca na dobre. Jestem ciekawa waszej reakcji, gdybym za tydzień wrzuciła kolejny post...:) Najbardziej zaskoczona byłabym chyba ja. Buziaki xo!

ZAMSZ

2/25/2016

ZAMSZ

Chociaż zazwyczaj podczas zakupów staram się wybierać rzeczy, które nie są chwilową modą i typową zachcianką to muszę Wam się przyznać, że jeżeli chodzi o zamsz...całkowicie przepadłam. Tydzień temu robiąc gruntowne porządki szafy (będzie wyprzedaż!) zauważyłam, że w ostatnim czasie trochę zamszowych ubrań się u mnie nagromadziło i teraz dwoje się i troję by nie wydać reszty pieniędzy na kolejne zamszowe spódnice i kurtki. Niemalże w każdej sieciówce możemy teraz znaleźć ubrania z tego materiału więc postanowiłam połączyć moje uwielbienie do tego materiału z blogowaniem. I tak chciałabym zaprezentować Wam kilka perełek dostępnych w sklepach, które według mnie warto posiadać - myślę, że zamsz będzie królował jeszcze przez kilka sezonów i już nie mogę się doczekać jak będą wyglądały zamszowe, jasne ubrania na opalonej po lecie skórze. Miłego oglądania i koniecznie dajcie znać w komentarzach jakie jest wasze zdanie o zamszu :)!


LET IT SNOW

1/25/2016

LET IT SNOW

Pamiętacie moje zeszłoroczne, styczniowe wpisy o mojej wielkiej niechęci do zimy? Nie wiem, co się ze mną stało przez ten czas ale przez ostatnie dwa tygodnie wyczekiwałam ujemnych temperatur i wiadomości o opadach śniegu. Zamarzyły mi się piękne, zimowe zdjęcia oraz nagrania i nie ukrywam - byłam bardzo zdeterminowany by je zrobić. Tak więc w każdy dzień, który spędziłam w rodzinnej miejscowości poświęcałam na jeżdżeniu po lasach obładowana w statyw, akcesoria fotograficzne, psiaka (bo spacer musi być, a czas z światłem dziennym jest ograniczony) i jeśli udało mi się któregoś przekonać, z moim narzeczonym lub bratem. O ile zdjęcia wychodziły nam w ekspresowym czasie a aura białego śniegu tworzyła cudowny klimat tak z nagraniem filmu był już dużo większy problem. Ujęcia poprawiałam praktycznie codziennie razem z skarpetkami i butami, które nie zawsze wytrzymywały w warunkach jakie sobie wymyśliłam. Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że teraz z czystym sumieniem mogę spędzić resztę zimy podziwiając ją z ciepłego domu. Prawdopodobnie wszystkie wyjścia na zewnątrz ograniczę do minimum w oczekiwaniu na wiosnę. Brrrr. Czy tylko ja tak ciężko przechodzę zimę? Dajcie znać! Buziaki, widzimy się całkiem niedługo! XO
CAMEL COAT

12/12/2015

CAMEL COAT

Są rzeczy w mojej szafie, które wyjątkowo lubię i gdy nadchodzi ten dzień, kiedy nie mam ani czasu ani pomysłu na to, co ubrać danego dnia to bez wahania sięgam po sprawdzone klasyki. Pewne rzeczy czy kolory po prostu do siebie pasują a zepsucie całego outfitu wydaje się, na szczęście, mało możliwe. Moim najnowszym takim okryciem okazało się niezawodne już u mnie trio kolorów, tj. camel, szary i czarny. Płaszcz w kolorze camel to rzecz, na którą polowałam już od kilku lat i gdy tylko znalazłam odpowiedni dla mnie wiedziałam, że będę go często nosić a Wy na pewno nie raz i nie dwa mnie w nim zobaczycie. W przeciwieństwie do moich ulubionych, dziurawych spodni, które chcąc nie chcąc chyba ostatni raz w roku miałam je na sobie. Już od dwóch tygodni wszystko mi przypomina o nadchodzących świętach i zimie, więc chyba nie pozostaje mi nic innego jak schowanie niektórych rzeczy do szafy i przygotowanie się na ten najtrudniejszy i najzimniejszy dla mnie czas. Jak dobrze, że tak trywialne rzeczy jak ciepłe skarpetki czy świąteczne sweterki potrafią poprawić mi samopoczucie - niedługo będzie ich tutaj więcej i choć sama w to nie wierzę, trochę się cieszę na to całe świąteczne szaleństwo. Xo!

AUTUMN IS HERE

11/15/2015

AUTUMN IS HERE

Gdy w końcu zmobilizowałam się do dodania dzisiejszych zdjęć przez całkiem długą chwilę poważnie rozważałam czy nie zasypać Was samymi zdjęciami mojej osoby (najgorszy scenariusz) i uciec stąd zaraz po publikacji. Nie oszukujmy się, jeśli chodzi o kontrolowanie czasu jestem beznadziejnym przypadkiem co często przypomina mi mój narzeczony gdy kolejny raz nie jestem gotowa na czas a on musi na mnie czekać. Tak się niestety dzieje, gdy zamiast zabierać się za suszenie włosów zagłębiam się w Internecie (a jestem w tym mistrzem) tracąc cenne minuty, które później pędzą w szalonym tempie i z godziny czasu robi się kilka minut. Zdjęcia wykonaliśmy jeszcze w październiku a ja z dnia na dzień przekładałam ich publikacje z różnych powodów. Niestety ostatnio często choruję (co jak jeszcze kilka dni temu myślałam miało być moich usprawiedliwieniem) jednak fakt jest taki, że mocno się rozleniwiłam. Ale wróćmy do zdjęć. Tylko spójrzcie. Robiąc te zdjęcia świeciło piękne słońce, dzień był całkiem (jak na tę porę roku) ciepły a ja miałam na sobie moje ulubione rzeczy - klasyczny, czarny kapelusz, szarą, zwykłą sukienkę i bordową ramoneskę z którą lubię się już któryś rok. Na zdjęciach towarzyszy mi dobrze Wam już znany czekoladowy labrador, który swoją drogą ostatnio znowu chętnie pozuje przed aparatem skradając mi całe show (patrz tutaj, tutaj i tutaj). Miłego i spokojnego tygodnia kochani, wrócę tutaj całkiem szybko i dziękuję, że nadal tu jesteście choć ja ostatnio lecę trochę w kulki z dodawaniem wpisów! Buziaki!


FALL IN WROCLOVE

10/25/2015

FALL IN WROCLOVE

Choć moje uczucia do Wrocławia wydają się być dosyć mieszane to muszę przyznać, że tej jesieni miasto w którym studiuję i chcąc nie chcąc spędzam większość czasu całkowicie mnie zauroczyło. Jesień sprawiła, że nagle wszystkie miejsca wyglądają magicznie i nawet wyjście na zajęcia o ósmej rano stało się dużo przyjemniejsze gdy przechodzę przez kolorowe alejki (zakładając, że na zajęcia wstanę i nie biegnę spóźniona jak zawsze). Pomimo, że wynajmowane przeze mnie mieszkanie znajduje się tuż obok SkyTowera, czyli najwyższego i najbardziej nowoczesnego wieżowca w Wrocławiu, to ja zdecydowanie wolę oddalony o kilkaset metrów park, który przybrał żółto-czerwone barwy. Tym bardziej zachwyciłam się Wrocławską Pergolą, która zmieniła teraz kolor na iście ognistą czerwień. Chyba nie muszę dodawać ile przyjemności w takim miejscu sprawił mi zwykły spacer.



FOREST COLORS

10/13/2015

FOREST COLORS

Odnoszę wrażenie, że w blogosferze jesień króluje wśród innych pór roku i już od dłuższego czasu jest wychwalana przez dosłownie wszystkich. Nie trudno się z tym nie zgodzić kiedy kończą się upalne dni a przed nami stoi perspektywa pięknej, złotej, polskiej jesieni. Inaczej jednak sprawa wygląda gdy dostajemy to, co dzieje się właśnie za oknem. Śnieg (choćby kilkunastominutowy) zaprzepaścił wszystkie moje marzenia o jesiennych stylizacjach, filmikach i wyjazdach a wyjście z domu jest dla mnie na chwilę obecną złem koniecznym. Żebyście widzieli moją minę dzisiejszego dnia, gdy musiałam wyjść do sklepu po kilka spożywczych produktów, których pilnie potrzebowałam. Zła, głodna i zmarznięta ja to najgorsze połączenie jakie można sobie wyobrazić. Jeśli dodamy do tego niedospanie, które jest u mnie prawie codziennością, wyjdzie obraz mojej osoby, której jesień po szybkich zachwytach i planach kojarzy się tylko i wyłącznie z melancholijnym okresem czasu przed świętami. Uh, mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane choć trochę pozachwycać się kolorowymi barwami liści w ciepłym słońcu. Tak jak na zdjęciach z dzisiejszego postu - zapraszam do oglądania i czytania!

Good For You

8/03/2015

Good For You

Kilka dni temu miałam dwudzieste drugie urodziny i poza zdaniem sobie sprawy, że nie udało mi się zwolnić ubiegającego czasu to dodatkowo naszło mnie wiele mniej i bardziej ważnych refleksji dotyczących, w skrócie, wszystkiego. Moje plany na przyszłość zmieniają się z każdym dniem a mój harmonogram tego, co będę robiła za rok i dwa znalazł się w koszu na śmieci. Natomiast z tych bardziej przyziemnych spraw zdałam sobie także sprawę (i o tym miał być dzisiejszy post, więc wybaczcie mi ten dziwny wstęp), iż pomimo moich 22 lat życia nigdy w mojej szafie nie znalazł się kombinezon (nie wliczając okresu życia, którego nie pamiętam i dopiero uczyłam się raczkować). Odkąd dotarły do mnie zamówione kombinezony dziwię się sama sobie, że dotychczas nie wpadłam na to, że może istnieć tak wygodny i mało wymagający strój na lato. Kombinezon, który mam na dzisiejszych zdjęciach jest dla mnie idealny - dobrze się w nim czuję, jest jasny, ale z elementami kwiatów, ma niecodzienny delkold z przodu jak i z tyłu oraz, niech będzie, jest trochę sexy. A skompletowanie stroju zajęło mi mniej niż minutę, co dla dziewczyny, która nigdy nie ma się w co ubrać, było wielkim zdziwieniem. Chyba znalazłam swoje ulubione ubranie tego lata. A wy? Macie/lubicie kombinezony? 


Wake me up when september ends

7/22/2015

Wake me up when september ends

Jeżeli miałabym opisać moje życiowe marzenie (poza możliwością podróżowania i zwiedzania całego świata) to najzwyczajniej na świecie chciałabym, po prostu, być szczęśliwa. A szczęście zdefiniowałabym jako kochanie i bycie kochanym, spełnianie swoich marzeń i realizowanie pasji ciesząc się z każdej chwili, każdego dnia. Całkiem proste, prawda? Tylko z realizacją jest już trudniej. Kompletny brak czasu i sił w ostatnim czasie całkowicie mnie ,,załatwił" i powoli zamieniam się w depresyjne zombie, które nuci piosenkę Green Day ,,Wake me up when september ends" (tak w ogóle, to strasznie ją polecam) i tylko zmienia tekst refrenu na odpowiedni miesiąc. Więc proszę obudźcie mnie, kiedy to wszystko, co się właśnie dzieje w końcu się skończy. Albo napiszcie mi jak wy sobie radzicie w takich beznadziejnych momentach. Koniec końców post wyszedł strasznie pesymistyczny i dołujący a w planach miałam tylko wytłumaczenie moich grymasów ze zdjęć. Wybaczcie mi, obiecuję, kolejny będzie bez marudzenia! Trzymajcie się!


Gold tattoo

7/02/2015

Gold tattoo

Pamiętacie jak mając kilka, kilkanaście lat w każdym sklepie można było zdobyć za kilka groszy gumy z tatuażem? Prześcigaliśmy się z kuzynostwem o to, kto ma więcej tatuaży na ramieniu a osobie, której trafił się samochód wszyscy zazdrościliśmy. Gumy wycofano, lata przybyły a pragnienie tatuażu zostało. Zrobienie sobie prawdziwego tatuażu jest moim marzeniem, które w tej chwili, z różnych powód, odkładam na później. Tymczasem mamy lato 2015 i hitem na amerykańskim festiwalu Coachella stają się złote tatuaże. Na tym festiwalu uczestnicy imprezy ubierają się, według mnie, niesamowicie i strasznie im tego zazdroszczę. Uwielbiam królujący tam styl boho, frędzle i koronki, kwiaty i brokaty jak i  złote tatuaże w tym roku. Nie mogłam się im oprzeć i też postanowiłam je wypróbować. Zapraszam do obejrzenia zdjęć i filmiku, w którym czeka na Was mała niespodzianka!


Cold June

6/24/2015

Cold June

Od kilku dni mamy astronomiczne lato a jeden z teoretycznie najcieplejszych miesięcy w roku właśnie dobiega końca. I o ile całkiem dobrze, że całe czerwcowe zamieszanie powoli się kończy tak składam wielki sprzeciw ku czerwcowi ogólnie. Piszę ten post zakopana w kołdrze a od dłuższego czasu wróciły do mojej szafy grube swetry i wełniane skarpety. I tak jak zimę udało mi się przetrwać bez choroby w czerwcu leżę w łóżku z przeziębieniem. Ok, przyznaję, mojemu stanowi mogły pomóc zdjęcia które dzisiaj pokażę. Siedzenie na mokrym mchu nie było najlepszą decyzją jaką ostatnio podjęłam, jednak nie mogłam się oprzeć drzwiom znajdującym się za mną. Klimatyczne miejsce, prawda? Będąc osłabioną przez chorobę zostawiam Was z zdjęciami a ja wracam do poduszkowego królestwa. Ciepła herbata i film to dla mnie idealne rozwiązanie. Przez ostatnie dni nie tylko złapałam przeziębienie ale i wpadłam w pewien melancholijny nastrój, więc jeśli ktoś chce mnie dobić - proszę podajcie jakieś filmy na szare, deszczowe dni. W czerwcu.


Sunset field

6/17/2015

Sunset field

Jeśli jest coś, co mnie we mnie irytuje, to zdecydowanie odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę. Zawsze. No ok, wyjątkiem może być planowanie czegoś miłego dla bliskiej osoby czy rozplanowanie jakiegoś wyjazdu (choć i tu zdarza mi się wylądować na obcej ziemi całkowicie na spontanie, nie robiąc odpowiedniego dla mnie reaserchu dotyczącego co powinnam zwiedzić, gdzie zjeść, gdzie zrobić zdjęcia, jak dostać się z jednego miejsca do drugiego....itd.). Ale te sytuacje są tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. Nie nauczyły mnie złe oceny za brak zadań domowych (no bo po co, rano przed zajęciami się zrobi). Nie nauczyły mnie poprawki na studiach, które mam tylko i wyłącznie dzięki swojemu lenistwu - zabieranie się za naukę o godzinie 22.00 przez dniem egzaminu to niestety czasami za mało. A już na pewno na pierwsze czytanie notatek od koleżanki. I kilka dni temu znowu mogłam tylko pogratulować sobie organizacji czasu. Mój promotor napisał nam, że mamy kilka dni na wysłanie pracy gdyż wypada mu wyjazd. Chcąc bronić się w czerwcu lub lipcu musiałam w 7 dni napisać pracę licencjacką. Napisałam. Zarwałam nocki, spałam po kilka godzin, wychodziłam z pokoju tylko po kolejne porcje jedzenia i mniej-więcej tak wyglądał mój ostatni tydzień. Całkiem przyjemnie, prawda? Lekcja życiowa od Emilki - da się napisać licencjat w tydzień jednak nikomu nie polecam. Na szczęście praca została zaakceptowana i mogę już tu częściej zaglądać. Na rozluźnienie wrzucam iście sielankowe zdjęcia na łacę pełnej chabrów. To ostatnio moje ulubione miejsce! Miłego oglądania i dajcie znać czy też jesteś takimi mistrzami organizacji czasu, jak ja!

Flower fields

6/09/2015

Flower fields

Ciągła gonitwa za terminami, budzenie się z pełną skrzynką mailową i całkowity brak wolnego czasu - mniej więcej tak wygląda ostatnio moje życie i choć to wszystko po części motywuje mnie do działania to niesamowicie ucieszyłam się z kilku ostatnich wolnych-od-wszystkiego dni. No... może nie do końca, wszakże praca licencjacka nie daje o sobie zapomnieć, ale ostatnie dni były dla mnie miłą zapowiedzią nadchodzącego lata, które jest moją ulubioną porą roku (jakbyście nie byli zmuszani do cotygodniowego narzekania na temperaturę w postach z stycznia i lutego) i zapowiada upragnione wakacje. Od studiów, ale zawsze coś. A więc dzisiaj zapraszam Was na iście sielankowy post, które zdarząją mi się dość często (patrz tutaj). Pamiętacie mój ostatni post m.in o współpracy? Ja chyba powinnam dostawać spore dolary za reklamowanie polskiej wsi. Serio, świętojanka (nie mylić z słowiankami Donatana!) jak się patrzy. A tak w ogóle, to piękne miejsce, prawda? I to w mojej rodzinnej wsi. Przygotujcie się na iście łupinowo-chabrowe posty w najbliższym czasie!

Maroon on me

6/01/2015

Maroon on me

Początkowo blog był dla mnie miejscem do gromadzenia wspomnień. Uwielbiam fotografię i chciałam mieć w sieci miejsce, w którym mogłabym wszystko zgromadzić, opisać i przy okazji pokazać innym. I tak mniej więcej to wyglądało przez pierwsze dwa lata. Jakiś czas temu postanowiłam spróbować rozwinąć swoją internetową działalność i zaczęłam traktować bloga poważnie a w między czasie założyłam kanał na YouTube. Ta decyzja przyniosła mi wiele radości i pochłonęła każdą wolną chwilę, ale na pewno jej nie żałuję. Oczywiście, wszystko ma swoje plusy i minusy, ale ostatecznie ja jestem bardzo szczęśliwa. A czy nie o to nam chodzi w blogowaniu? By znaleźć swoje miejsce, zainspirować innych i się spełniać ? Dlaczego Wy blogujecie? Uwaga, dzisiaj będzie dużo czytania i nie wszystko co napisałam jest miłe!


Pink flowers

5/25/2015

Pink flowers

Pomimo, iż jestem osobą, która ma bardzo dużo swoich zdjęć - pozowanie jest dla mnie strasznie krępujące. Cały czas szukam idealnych ujęć, miejsc, póz i stylu w ubieraniu. Mam w głowie wiele planów i pomysłów ale często to, co sobie wyobraziłam nijak ma się do uzyskanej rzeczywistości. Dlatego też posty dodaję w różnych odstępach czasowych starając się by jakość przewyższała nad ilością. A ze zdjęciami różnie bywa. Ta sesja była planowana już od dłuższego czasu, ale dopiero wczoraj znalazłam wolną chwilę by zająć się blogiem. Wyobraźcie sobie grymas na mojej twarzy gdy na niebie pojawiły się chmury, a na dworze zrobiło się szaro i ciemno. Miejsce, które sobie upatrzyłam do zdjęć nagle wypełniło się spacerującymi i zdziwionymi moim widokiem ludźmi. Dobra, szybko, kilka zdjęć i uciekamy. A szkoda, bo miejsce jak z bajki, prawda?

Some stories

5/17/2015

Some stories

Kilka dni temu, kiedy robiłam te zdjęcia, spotkała mnie dość nietypowa, ale bardzo sympatyczna sytuacja. Ponieważ często moi prywatni fotografowie ( zmuszani za każdym razem do tego) za dnia są zajęci pracą czy szkołą, zrobienie zdjęć na bloga nierzadko bywa dla mnie zorganizowanym działaniem na cały dzień. Umalować się, ubrać, jasne. Ale teraz gdzie zrobić te zdjęcia ( tak, by ludzie nie patrzyli na mnie jak na wariatkę) i jak spakować statyw? Wspominałam już o tym nie raz i nie dwa, ale gdyby ktoś tu pojawił się pierwszy raz - mieszkam na wsi, która choć przepięknie zielona, staje się trochę monotematyczna jako tło do moich zdjęć. Postanowiłam więc udać się pod...zakład opieki, który znajduje się w mojej wsi. Może mur, który robił mi za tło podczas tych zdjęć, nie jest najbardziej reprezentatywną częścią tego miejsca, ale nie o to chodzi w mojej historii. Główną rolę odegrali starsi dziadkowie, którzy żyją w tym domu opieki społecznej. I to, jak nagle wszyscy wychodzili na spacer zobaczyć ,,co ta dziewczyna tam wyrabia".

Copyright © 2017 emyllka